Stary Wrzeszcz odchodzi

Kiedy z telewizji dowiedziałam się o burzeniu starego, poczciwego pedetu we Wrzeszczu (PDT to skrót nazwy Powszechny Dom Towarowy) , natychmiast tam pojechałam.

Musiałam użalić się nad sobą i zrobić historyczne zdjęcia. Zaparkowałam pod dworcem i dalej poszłam per pedes.  Weszłam na piętro budynku handlowego vis-à-vis Puchatka i ujrzałam widok, który mnie poraził. Burzenie PDT Oto – pomyślałam – obraca się w perzynę następny budynek mojej młodości!  Jakaś potwornie wielka machina darła mury pedetu, bezlitośnie łamała stropy, wyrywała wnętrzności, a pył z tej straszliwej operacji polewano wodą z hydrantu.   Wszystko minęło… – myślałam z żalem – miasto zmienia swoje oblicze, staje się „globalne” co oznacza podobne do wszystkich innych miast na świecie.  Centrum, to koniecznie musi być dzielnica banków.  Po co tu księgarnie, białe środy, dostawy rowerów? To wszystko zastąpi blichtr sztucznych marmurów, niklowanych poręczy, biurowych panienek, które ubrane jak ze sztancy zapytają: „w czym pani pomóc?”, a kiedy załatwią sprawę, ze sztucznym uśmiechem karminowych ust będą życzyć (na razie jeszcze po polsku) „dobrego dnia”.  Zapewne już niebawem niezauważalnie przejdą na zwrot:  „have a nice day”.

Zbliżyłam się do placu rozbiórki, który wyglądał tak ponuro jak pogoda tego dnia i dokładnie odzwierciedlał mój nastrój.  Ludzie, podobnie jak ja, fotografowali burzenie ze wszystkich perspektyw.  Słychać było rozmowy.  Niektórzy denerwowali się, że dobry jeszcze budynek się burzy, zamiast go odnowić, co byłoby dużo taniej.  Inni uważali, że tak być powinno – starocie usuwać i basta!  Pewnie byli to pracownicy Narodowego Funduszu Zdrowia…

Przyszły biurowiecNa miejscu pedetu w 2014 roku stanie szklany biurowiec, gdzie wysztyftowane panienki swoimi karminowymi usteczkami zapytają: „w czym pani pomóc”.  Mam zatem dwa lata na zastanowienie się nad nową odzywką, bo obecnie na pytanie „w czym pani pomóc” odpowiadam bez zająknienia: „finansowo”… i mam spokój, już nikt mnie nie nagabuje. Zapomniałam, że jeszcze uprzejmie dodaję: „have a nice day”…

Zwykle kiedy jest szaro i buro sięgam do wspomnień.  Wrócę do tych o wrzeszczańskim pedecie.  Powszechny Dom Towarowy przy Grunwaldzkiej był symbolem nowego powojennego Gdańska.  Istniał 60 lat.  Dziś odchodzi w przeszłość.  Znany był pod różnymi nazwami – Powszechny Dom Towarowy,  Dom Towarowy Neptun, Galeria Centrum.  Nazywaliśmy go „duży”, bo w dolnej części Grunwaldzkiej był jeszcze „mały”.  „Duży” może urodziwy nie był, więc i strata wydaje się mniejsza, lecz mimo to żal serce ściska. Oto odchodzi do historii symbol , który starszym mieszkańcom Wrzeszcza będzie tkwił pod powiekami do końca życia.

PDT otwarto w grudniu 1951 roku.  Od razu stał się bardzo popularny.  Trudno się dziwić, bo też ówczesna rzeczywistość była trudna i szara, o czym już powoli zapominamy.  Wtedy ludzie z wielkim trudem próbowali wydostać się z wojennej biedy.  „Z wielkim trudem” , bo kupowanie czegokolwiek – mebli, akcesoriów domowych, odzieży itp, nie było kupowaniem lecz zdobywaniem. Pedet zaś, jak na tamte czasy był całkiem nieźle zaopatrzony.  W ten sposób władze chciały udowodnić wyższość handlu uspołecznionego nad prywatnym.  Na zakupy przyjeżdżali tu ludzie z całego Trójmiasta.  Pedet reklamy nie potrzebował.  Reklama była wówczas w ogóle zupełnie niepotrzebna.  Wystarczyło, że znajoma znajomej szepnęła na ucho, że właśnie „rzucili” na przykład buty… i już ustawiała się kolejka.  Ja sama, przez długi czas, byłam stałą niespełnioną klientką działu sportowego To tu na początku lat pięćdziesiątych, codziennie biegałam dowiadywać się czy przyszła dostawa rowerów.  Dzień w dzień wydeptywałam w lastrico ścieżkę do działu sportowego, a sprzedawca, widząc mnie, już z daleka kręcił głową na „nie”.  Aż pewnego dnia było „tak”…  Takich radości dzisiejsze dzieci nie przeżywają.

List z moim fotoreportażem posłałam szkolnemu koledze z lat dziecinnych, bo jest on wielbicielem Wrzeszcza, dawnym mieszkańcem ulicy Brzozowej.  Obecnie mieszka w Kłodzku.   Dostałam odpowiedź, w której między innymi pisze:

„Wiadomość o rozbiórce bliskiego naszej pamięci domu towarowego „Neptun” naprzeciwko poczty głównej we Wrzeszczu jest smutna.  Pamiętam jak jakiś czas wędrowałem po schodach wszystkich pięter, by słuchać odtwarzanych z płyt gramofonowych w radiowęźle piosenek Henryka Roztworowskiego.  Codziennie przychodziłem, by posłuchać:  „Miluśka moja, ty jesteś moją wiosną”, „Stary młyn huczy z dala”, „Już nikt nie zatańczy jak ty, gdy w każdą noc ktoś bolero nam grał”, „Czy czasem tęsknisz”, „Zawsze będzie czegoś ci brak”, „Jestem zawsze rad” i wielu innych.  Dobrze, że teraz pojawiła się wytwórnia płyt, która wznawia stare przeboje oczyszczone z szumów i trzasków.  Pamiętam też jak zaczynano budowę PDT-u.  Plac budowy sąsiadował z podwórzem mojej kamienicy   na Brzozowej.  Rosnące tam lipy akurat kwitły, gdy je ścinano i wykopywano.  Moja mama i sąsiadki zbiegły się przy nich i zrywały kwiaty, suszyły je i umieszczały w woreczkach.  Służyły później podczas zimowych przeziębień.”

Pamiętam nie tylko stoiska z odzieżą, butami, kosmetykami, gospodarstwem domowym, ale  też punkty repasacji pończoch.  Czy dzisiejsze dziewczyny wiedzą co to jest repasacja?  Nie mają pojęcia jakich luksusowych czasów dożyły.  Młodszemu pokoleniu, nieznającemu gospodarki permanentnych braków w zaopatrzeniu spieszę wyjaśnić, że repasacja, to naprawa uszkodzonych pończoch – inaczej podnoszenie oczek.  Korzystano z owej usługi, bo była tańsza od kupna nowych, pomijając fakt, że nowych nie można było dostać.  Był nawet czas kiedy sprzedawano je na kartki!  Na szczęście raz w roku był Dzień Kobiet i na ten dzień panie miały gwarantowany taki właśnie upominek.

Prawdziwe tłumy ciągnęły  do domu towarowego. Sąsiednie sklepy i lokale całkiem nieźle na tym zyskiwały, bo ludzie przyjeżdżali na zakupy a przy okazji coś zjedli, wypili albo zabierali garmażerkę do domów,  między innymi z restauracji  „Cristal” znajdującej się w bliskim sąsiedztwie pedetu. W odnowionym Cristalu,  nie ma już słynnej  restauracji pana Ryszarda Kokoszki, w której, jak głosiła kiedyś reklama, odbywały się we środy białe wieczorki taneczne.   „Białe” oznaczało, że do tańca panie proszą panów.  Były to przeważnie panie samotne (panowie zresztą też, choć kto da za to głowę) i z pewnością pan Kokoszka skojarzył w ten sposób wiele par „do grobowej deski”.  Kiedy dom towarowy zamknięto, w okolicy zrobiło się martwo i głucho.  Klientów „zassały” nowe galerie – Manhattan i Bałtycka, a poza tym skończyły się czasy, gdy można było zaparkować samochód pod samym domem towarowym.

Po pewnym czasie od mojej pierwszej wizyty we Wrzeszczu, dowiedziałam się z „Dziennika Bałtyckiego”, że już po wszystkim…. że pedet poległ!  Tego dnia na Przymorzu, od rana świeciło słońce.  Pojechałam autobusem do Wrzeszcza, by zobaczyć nowości.  Wysiadłam w Zabytkowa fontannapobliżu zabytkowej fontanny u wlotu Jaśkowej Doliny.  Obsiadło ją gęsto stado gołębi.  Oczywiście dokładnie ją polukrowały. Nic sobie nie robią z zabytków.     Słońca, na które bardzo liczyłam, we Wrzeszczu nie było.  „Blaszane,” równo zaciągnięte niebo, szaro.  Zdjęcia nie mogły być nadzwyczaj udane.  Wiedziałam, że każde z nich będę musiała podrasować w domu.

Oto zabytkowa fontanna u wlotu na ul.Jaśkową Dolinę.  Ujęcie fontanny od tyłu.  W tle widać ulicę Grunwaldzką i ulicę Konopnickiej.

Stare i nowe – tak można by zatytułować zdjęcie po prawej. Jest tu fragment fontanny od frontu, po lewej widać obiekt handlowy Manhattan (tam w zamierzchłych Stare i noweczasach była restauracja „Pod kominkiem”, o ile pamiętam była też drogeria i sklep z obuwiem) a na wprost widoczny jest stary „dolarowiec” gdzie mieszkania kupowano za dolary lub bony dolarowe PKO (stąd nazwa „dolarowiec”)  i mówiło się, że kupują je panienki lekkich obyczajów, bo przeważnie one dysponowały „zielonymi”.   To jest widok w kierunku dawnych Delikatesów i dawnego Galluxu – sklepów, które znikły z pejzażu miasta.

Jaśkowa DolinaJaśkowa Dolina.  Po lewej widoczna jest piękna willa, w której mieszkała nasza  profesor od historii w IILO pani Maria Czaplińska (Caryca).  Dalej słynne kino „Bajka”.  To tam, jako młoda dziewczynka tak podskakiwałam z radości na filmie „Świat się śmieje”, że w pewnym momencie nie trafiłam w fotel i  z całym impetem łupnęłam w podłogę.  Do dziś, kiedy wspominam scenę z filmu, która tak mnie ubawiła, czuję ból w okolicach kości ogonowej…

Między ulicą Matki Polki, Partyzantów i Jaśkową Doliną był duży plac.  Parę lat temu stałyQuattro Towers tam budy handlowe obok dawnej zajezdni tramwajowej, w której również urządzono sklepiki.  Kupcy z placu złożyli się na nowoczesny Manhattan , a plac, który  w ten sposób odzyskano poszedł pod budowę kompleksu czterowieżowcowego osiedla mieszkaniowego pod „polską” nazwą  Quattro Towers.  Trzy z czterech wież widać na tej fotografii.

Między Quattro Towers, starym „dolarowcem” a Manhattanem jest wlot na ulicę Partyzantów, która prowadzi na cmentarz na Srebrzysku.  Na zdjęciu poniżej Synagoga na ul.Partyzantówwidoczna jest żydowska synagoga, w której za naszego dzieciństwa i młodości mieściła się szkoła muzyczna.

Zbliżałam się do miejsca, które tego dnia najbardziej mnie interesowało.  Uczucie nostalgii szarpnęło mnie z całą siłą dopiero, gdy zobaczyłam wyrwę po PDT.  Pozostały po nim hałdy gruzu, odsłonił się kościół Najświętszego Serca Jezusowego, tyły ulicy Brzozowej i Klonowej.  Niebawem ten krótkotrwały widok schowa się za nowy biurowiec. Wrzeszcz wydał mi się okaleczony, obcy.  Wiem, że trzeba się przyzwyczaić do nowych widoków, a z czasem może nawet się je polubi, ale nie pokocha…. Bo stary pedet Wyrwa po PDTto kawał dzieciństwa mojego i moich rówieśników, to wspomnienie czasów w których, patrząc z perspektywy lat,  jako dzieci czuliśmy się szczęśliwi i bezpieczni, mimo, że były to czasy PRL-u.  Czasy te, choć przeżywane w siermiężnej rzeczywistości, teraz wydają się wprost cudownymi.

Na zdjęciu widoczny jest fragment budynku Cristalu, po prawej fragment budynku PKO.  Kiedyś był tam hotel robotniczy, w którym za czasów Solidarności mieściła się Komisja Krajowa NSZZ Solidarność i urzędował Wałęsa, Walentynowicz i inni działacze.

Zostały tylko drzwi...Zdjęcia, które tu prezentuję robiłam przez szpary metalowego ogrodzenia jakie otacza plac „rozboju”.  Oto co widać na placu – potężna koparka i jakieś drzwi z pedetu. Może są to drzwi do gabinetu kierownika tej placówki?  Kto wie?  Albo drzwi, przez które uciekło nasze dzieciństwo…?  I jak się nie poddać nostalgii, kiedy widzi się pedet w stanie jak na tym zdjęciu?Dawna szkoła podstawowa nr. 16

No właśnie – nasze dzieciństwo!!!  Musiałam zrobić to zdjęcie, aby udowodnić, że jeszcze nie zginęło póki my żyjemy i póki stoi jeszcze nasza stara buda – słynna „szesnastka” na Dworcowej, potem Barlickiego, a obecnie na Dmowskiego. Jak zwał ulicę tak zwał, ale buda jest nasza!

Fotoreportaż dobiegał końca, bo zmarzłam na kość.  Udałam się ulicą Dmowskiego w kierunku dworca. Na przystanku autobusowym stał koksownik  przypominający mi stan wojenny.  Czekałam na autobus na Przymorze.    Grzejąc zmarznięte dłonie  obserwowałam wszechobecne gołębie.  Ależ się ich namnożyło!

Kloszard

To jest gołąb – kloszard.  Pilnuje swojego śmietnika.

Pod budynkiem dworca PKP stadko dziobie karmę Pod budynkiem PKPwysypaną przez litościwego.  Stadka pilnuje gołębi Anioł Stróż z białymi skrzydełkami.  Kiedy już w ZUS-ie zabraknie pieniędzy na emerytury będziemy podjadać gołębiom!  Pod warunkiem, że „litościwy” nie będzie emerytem….deadlinedeadline

4 komentarze to “Stary Wrzeszcz odchodzi”

  1. Przemek | 28 lutego 2012 o 12:20

    Gdyby „zacofany” Wydział Planowania Miasta Giza ( trzecie co do wielkości miasto w Egipcie ) poszedł za przykładem „postępowego” Wydziału Planowania Miasta Gdańska, to za kilka lat, w miejscu piramidy Cheopsa ( po jej całkowitym wyburzeniu ) stanąłby super-nowoczesny hotel o dźwięcznej nazwie هرم خوفو co oznacza, jak wiemy, Piramida Cheopsa w języku arabskim.

    • Hania | 28 lutego 2012 o 13:41

      Trudno jest mi odnieść się do takieeego komentarza. Po prostu CUDO! Jest w nim humor (jak domyślam się, z gatunku „humoru przez łzy”), trochę też przejmuje lękiem, że na przykład może zostać całkowicie wyburzona zabytkowa fontanna u wlotu Jaśkowej Doliny i na jej miejscu stanie butik „Erotic”.
      Uderz w stół, a Prawdziwy Wrzeszczanin się odezwie!!!
      Dziękuję.

      • Bogusia | 4 stycznia 2013 o 14:16

        Witam Pani Haniu, witam Panie Przemku……komentarz mój będzie krótki…..serce mi strasznie krwawi…:( a żal gardło ściska tak niesamowicie, że nie widzę co piszę….pozdr……..

        • Hania | 5 stycznia 2013 o 22:42

          Bogusiu miła, dziękuję za komentarz! Wzruszył mnie. Skoro mój reportaż wywołuje takie reakcje, to chyba warto pisać. Chciałabym wiedzieć dokładniej CO Cię wzruszyło tak bardzo? Całość, czy niektóre akapity? A poza tym chciałabym coś więcej wiedzieć o Tobie, koniecznie. Jeśli możesz napisz do mnie poprzez KONTAKTY w menu głównym, bo to nie jest publikowane i czytam tylko ja. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku 2013.

Dodaj komentarz

Cytaty

css.php