Mój szkicownik

Włączyłam do galerii jeden z moich pierwszych szkicowników, który poprzez szkicowanie  „wszystkiego co popadnie” wyrabiał rękę i oko.  Większość szkiców jest z natury.  Rysowałam modelki, które pozowały na warsztatach w SNP w Gdańsku, martwe natury (nazywaliśmy je „zmartwionymi naturami”), własne dłonie, stopy, pejzaże, architekturę i wiele rozmaitych przedmiotów.  Czasem posługiwałam się wykonanymi przeze mnie  fotografiami, albo ulubionymi albumami fotograficznymi.  Rysunek w malarstwie stale jest potrzebny , szczególnie w akwareli, która nie znosi poprawek.  Jest też  podstawą przy opracowywaniu koncepcji i kompozycji obrazu (szkic koncepcyjny).
Z wielką nostalgią wspominam moją bliską sercu koleżankę  Ewę i nasze niezapomniane spacery z „kiczownikami” pod pachą, kiedy przysiadałyśmy w jakimś godnym uwagi miejscu, szkicowały ten sam obiekt, a potem w kawiarence „U Hrabiego” w sopockim Dworku Sierakowskich, przy aromatycznej kawie i domowym cieście, omawiałyśmy swoje szkice.  Podpisy czynione z humorem, świetnie oddawały nasz nastrój.  Wszystkie spotykane po drodze galerie były nasze –  pozwalały popatrzeć co i jak robią inni i bardzo nas inspirowały.  Niestety Ewa nie żyje, a wraz z nią opuściła mnie spora część zapału do rysowania…deadline

Dodaj komentarz

Cytaty

Najnowsze komentarze