Czas pierwszych Komunii

Myśliciel

Rozgrzanym od czerwcowego słońca chodnikiem idą z kościoła dzieci.  W miarę jak się do siebie zbliżamy,  zajmują coraz więcej miejsca.  Coraz mniej go  dla mnie, coraz mi ciaśniej…

Im bliżej, rozpoznaję w nich pokomunijne dziewczynki.  Nie, to nie są ledwie dziewięcioletnie dzieci, to pannice na białych wysokich obcasach, laleczki Barbie w ślubnych krynolinkach pełnych draperii, koronek, falbanek, białych puszków, hafcików, frędzelków, pomponików.  W tej białej pianie zdarza się staromaleńki Ken w sztywnym garniturku z muchą upiętą pod cienką szyjką.  Pannice Barbie spod ironicznie zmrużonych powiek rzucają na siebie wzajemnie  taksujące spojrzenia  poparte półgębkowatym, zjadliwym uśmieszkiem wyższości, gdy kroczący obok stosik bitej śmietany ma o jedną falbankę, o jedną draperię o jeden pomponik, o jeden puszek mniej, obcasik o centymetr niższy…

Gdybym pokazała im moje komunijne zdjęcie z 47 roku…,  gdyby zobaczyły skromną, krótką sukieńczynę ręcznie uszytą ze zdobytego z trudem jedwabnego klina amerykańskiego spadochronu, wianek z jednej gałązki asparagusa wpięty w gładką warkoczową fryzurę „w koszyczek” – oniemiałyby.  Przez falbankę za falbanką, draperię za draperią, przeszedłby dreszczyk, zrazu delikatny, ledwie widoczny, potem przeistaczający się w wyraźne drżenie i w końcu w szkwał, w dzikie szaleństwo feerii pomponików, kaskad frędzelków, koronek, falbanek, wiązadełek, draperyjek.  Biel pieniłaby się coraz bardziej i bardziej, jej drobiny odrywałyby się od stosików, fruwały w powietrzu jak darte gęsie pierze, aż w końcu cała ta piana eksplodowałaby wysoko w powietrze, odsłaniając nagle… małe dziewczynki w prostych białych koszulkach – dzieci, podążające do Pańskiego Stołu u św. Józefa…

Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój…deadlinedeadlinedeadlinedeadlinedeadlinedeadlinedeadline

Dodaj komentarz

Cytaty

css.php