RSS for category: Opowiadania różneArchiwum dla kategorii Opowiadania różne

Wspomnienie wigilijne

Wspomnienie powinnam rozpocząć od słów „było to dawno, dawno temu…”, tak, jak zwykle zaczynają się bajki.  Bo też tamte polskie Wigilie sprzed sześćdziesięciu z górą lat można dziś między bajki włożyć – tak się wszystko zmieniło.  Niesposób dziś wskrzesić choćby cząstki tamtej cudownej, niepowtarzalnej, rodzinnej atmosfery, która towarzyszyła nam w przedświątecznych przygotowaniach, w oczekiwaniu na magię wigilijnego stołu, choinki, prezentów,  na radość,  jakiej nie doświadczało się zbyt często w tamtych trudnych powojennych czasach.

Czytaj dalej »

Powspominajmy kochanieńki

We wszystkich wilniukach jakich znam, tkwi pociągająca, nieprzebrana bujność kresowej natury.  Mają oni pewne cechy wspólne – cudowną miękkość i czułość uczuć pomieszaną z twardą nieustępliwością w dążeniu do realizacji raz postawionych celów oraz niezwykłe wprost poczucie sprawiedliwości i uczciwości.  Natury to często emocjonalne i wybuchowe, ale szerokie, gościnne, pracowite, rzetelne i odpowiedzialne.  Rodzina jest dla nich wszystkim co w życiu najważniejsze i warte zabiegów, w niej jedynie realizują pełnię własnego człowieczeństwa.

Czytaj dalej »

Zapach sfermentowanej pomarańczy

Ulica Dworcowa we Wrzeszczu. Po prawej stronie, idąc od dworca kolejowego w kierunku Grunwaldzkiej, stoi stara neogotycka szkoła, zbudowana z czerwonej cegły. Zaraz po wejściu, czuję okropny, wiercący w nosie zapach brunatno-czarnego „pyłochłonu” , którym nasączone są deski podłóg na korytarzach i w sali lekcyjnej, do której właśnie zmierzam.

Czytaj dalej »

Strefa skowronków

ObrazekCzasem nieświadomość chodzi w parze z głupotą.  Taką właśnie parę tworzyliśmy tego dnia. Owa konkluzja przyszła mi do głowy dopiero po wylądowaniu.

To było wtedy, gdy gdańskie lotnisko pasażerskie i aeroklub mieściły się na peryferiach Wrzeszcza, tam, gdzie obecnie blokowisko spółdzielni mieszkaniowej „Rozstaje” otacza dawny betonowy pas startowy, a pozostawione hangary zamieniono na supermarket.  Jedynie nazwy ulic – Startowa, Pilotów, Żwirki i Wigury przypominają dawne przeznaczenie tych terenów.

Czytaj dalej »

Białogórskie sentymenty

 

Nadmorskie sosny

Co w nich jest, że tak je lubię? Chyba to, że stoją jak ludzie pochyleni przeciwko wiatrowi. Gałęzie sękate, powykrzywiane, poskręcane jak w reumatycznych bólach. Pnie i konary jak symbole cierpienia.

Czytaj dalej »

Rozmyślania o śladach wojny

Kiedyś pisałam wspomnieniowy utwór pt: „Odsłony”, w którym pierwsze akapity dotyczyły wojny.  Dziś, pod wpływem powtórnej lektury książki Ryszarda Kapuścińskiego pt: „Busz po polsku” moja myśl potoczyła się tą właśnie koleiną.

Czytaj dalej »

Jak pozbyć się nałogu posiadania psa

Było to dawno, dawno temu, kiedy moja świadomość dotycząca wielu życiowych problemów, w tym problemu „pies w rodzinie”  była jeszcze bardzo słaba.

Czytaj dalej »

Stół

Stół był stary, solidny, dębowy.  Jego duży blat wspierał się na mocnych, ślimakowatych nogach.  Dawniej wszystkie meble były solidne i mocne.  Ale przede wszystkim od stołu zależy solidność rodziny, która przy nim codziennie zasiada.  Byle jaki paździor, to i rodzina byle jaka.

Czytaj dalej »

Wspólnota

Zawsze tu stoją. Zimno – stoją. Leje – stoją. Zasieka śnieg z deszczem – stoją. Zwarta grupa. Można rzec wspólnota. Przewodzi Kwasimodo. Czapka fantazyjnie ściągnięta na bakier, pod daszkiem szerokie czoło wgniecione jak powypadkowa karoseria samochodu.

Czytaj dalej »

Buszująca w zbożu

„Człowiek ptak” Leo Valentina  to książka, która zmieniła moje życie.  Gdyby nie ona, nie wpadłabym na pomysł zapisania się na kurs spadochronowy we Wrzeszczu.

Czytaj dalej »

Page 1 of 212

Cytaty

css.php